Popołudniowe akademickie granie
Napisane przez Kamil Timoszuk dnia Luty 26, 2012 w Basket, Okołosportowe, TekstyOtagowane jako basketball, DePaul Blue Devils, NCAA, Providence Friars
W swojej podróży do USA jednym z głównych celów jakie sobie założyłem był fakt aby zobaczyć jak najwięcej sportu z koszykówką na czele. Bez różnicy czy będzie to sport w telewizji czy też oglądany na żywo w hali. Oczywiście z naciskiem na ten na żywo ponieważ nie codziennie ma się okazję widzieć ten wspaniały sport w jego prawdziwej kolebce.
Pierwszym skojarzeniem jakie przeciętny człowiek czy też nawet kibic ma ze Stanami Zjednoczonymi oraz koszykówką to oczywiście liga zawodowa NBA. Jednak drugimi rozgrywkami zaraz po tej najlepszej lidze świata jest akademicka liga NCAA. Setki zespołów z całego kraju walczy co sezon o tytuł tej najlepszej. Czym się różnią te rozgrywki od tych czysto zawodowych? Różnić jest bardzo wiele ale według mnie, czyli kibica i nie tylko z Europy podstawowym aspektem przemawiającym za NCAA jest fakt, że jest ona bardziej „europejska”. W jaki sposób? Przede wszystkim atmosferą na meczach rozumianą w ten dobry sposób. Ja miałem już okazję to po raz kolejny odczuć na własnej skórze wybierając się na mecz pomiędzy miejscowymi DePaul Blue Demons, a Providence Friars.
Pomimo, że oba zespoły zajmują dwa ostatnie miejsca w konferencji Big East i dawno straciły jakiekolwiek szanse na awans do najważniejszych rozgrywek czyli March Madness to w żaden sposób nie było to dla mnie przeszkodą żeby wybrać się na taki mecz. Można by automatycznie zapytać czy po spędzonym popołudniu w hali Allstate Arena żałuję wydanych ponad 40 dolarów na bilet? Odpowiedź z mojej strony może być tylko jedna – nie.
Już sam obiekt czyli wspomniana przed chwilą Allstate Arena robi bardzo pozytywne wrażenie.
Zarówno z zewnątrz jak i też wewnątrz hala robi niesamowicie kameralne wrażenie jak na warunki amerykańskie. Pomimo, że nie była to moja pierwsza wizyta na tej hali to niemal zawsze byłem przekonany, że jej pojemność to nie więcej niż 10 tysięcy osób. Jakież było moje zdziwienie kiedy przed pisaniem tego tekstu sprawdziłem dokładną liczbę widzów na meczu koszykówki i wynosi ona dokładnie 18500 widzów. To zaledwie tylko 4 tysiące mniej niż zdecydowanie bardziej monumentalna United Center czyli hala gdzie rozgrywają swoje mecze na co dzień koszykarze Chicago Bulls oraz hokeiści Chicago Blackhawks. W tym momencie należą się wielkie brawa dla projektantów tego budynku bo odwalili oni kawał wielkiej roboty. Życzyłbym tylko sobie żeby wszystkie hale jakie będą w bliższej czy też dalszej przyszłości powstawać w naszym kraju były tak samo dobrze przemyślane. Bo takich „lotnisk” jak na przykład w Łodzi nam nie potrzeba. Za to potrzeba nam takich kameralnych-wielkich obiektów.
Już od samego wejścia do Allstate Areny widać, że jesteśmy na meczu ligi akademickiej. Tutaj znacznie większa ilość ludzi, zarówno młodszych jak i starszych jest ubrana w barwy uniwersytetu któremu kibicuje. Zresztą wiąże to się z pewnego rodzaju dumą jaką amerykanie bardzo często eksponują. Przejawem takiego zachowania są choćby porozwieszane po całej hali zarówno bannery jak i tradycyjne flagi pod pod dachem.
W tym emanowaniu tą wspomnianą dumą jest w moim odczuciu coś szczerego i prawdziwego co sprawia, że nie jest to w żaden sposób sztuczne czy tym bardziej na pokaz. I przede wszystkim dlatego jest to fajne. Tak samo zresztą jak choćby zobaczenie wielu mniej więcej 60-latków, którzy są ubrani w takie same koszulki/bluzy/kurtki jak i o kilkadziesiąt lat młodsi „koledzy” z tego samego uniwersytetu. Zresztą ktoś kto jest pierwszy na meczu w Stanach Zjednoczonych może być zaskoczony faktem, że niemal na każdym meczu przed jego rozpoczęciem odgrywany jest hymn państwowy. I być może dlatego jest to także w pełnym stopniu naturalne, a nie wymuszone. Polacy powinni się uczyć pokazywania swoje dumy narodowej, którą niewątpliwie mamy i to nie mniejszą niż Amerykanie właśnie w taki sposób.
Co jeszcze innego można zobaczyć na meczu NCAA czego raczej nie zobaczymy nigdzie indziej? Jest pewna rzecz jaka dla mnie niemal od zawsze kojarzy się z tym rozgrywkami i nie przypominam sobie aby występowała gdziekolwiek indziej. I mam tu na myśli nic innego jak orkiestrę uniwersytecką przygyrwającą na meczu. Zresztą jeśli ktoś widział jakiś mecz NCAA lub być może film związany z tą tematyką to powinien sobie to zapewne skojarzyć. Na meczach DePaul wygląda to następująco. Z góry przepraszam za jakość nagrań ale nagrywałem te wszystkie filmy swoim telefonem tak więc jakość raczej z urzędu nie może być rewelacyjna. Jednak zapraszam do oglądania.
Amerykanie nie byliby jednak sobą gdyby nie zapewnili w sumie nielicznym kibicom zebranym tego dnia w hali dodatkowe atrakcje. Oprócz standardowych konkursów na środku boiska podczas wielu przerw w meczu było jeszcze kilka innych „udziwnień”. Jako, że był to już przedostatni mecz DePaul w sezonie to na swój sposób zaczęto go żegnać. Na przykład na środek boiska podczas jednej z dłuższych przerw zostały zaproszone te cheerleaderki, które po tym roku akademickim kończą swoją edukację i tym samym przestają dopingować swój zespół. Każda z dziewczyn otrzymała kwiaty i sporą porcję braw z trybun. Niby nic takiego, a jednak to całkiem sympatyczny gest ze strony uczelni. Nie wiem tylko czy to jest to taka tutejsza tradycja czy może jednorazowa akcja. Poza tym w przerwie na środku parkietu miał miejsce pokaz taneczny za sprawą dość licznej grupy dzieciaków.
Jeśli ktoś nie miał ochoty tego oglądać to śmiało mógł się udać do jednego z wielu różnych stanowisk na hali w celu nabycia jakiegoś jedzenia lub też innych pamiątek związanych z Blue Devils. Jako, że nie byłem przygotowany na taką okoliczność i nie kupiłem sobie żadnego gadżetu jest to dla mnie doskonały powód do tego aby w kolejną sobotę wybrać się na zakończenie rozgrywek przez DePaul. Jeśli ktoś został na swoim miejscu w hali to także nie był pozbawiony możliwości kupna zarówno programu meczowego jak i też różnych przekąsek. Od razu gdy zobaczyłem ludzi chodzących po hali i proponujących je kibicom przypomniały mi się moje narzekania i wytykanie brak tego na meczach PLK w cyklu moich tekstów z serii „Balski i cienie PLK”. Jak się po raz kolejny dobitnie okazało, można to zorganizować bez większego problemu potrzeba tylko przede wszystkim dobrych chęci. Wracając jeszcze na chwilę do zabaw z kibicami przygotowanych przez organizatorów furorę robiła Kiss Cam. Jest to zabawa, która powoli pojawia się w Polsce i polega ona na tym, że na ekranie telebimu znajdującego się nad boiskiem co chwilę pojawiają się różne pary kobiety i mężczyzny. Zadaniem pojawiających się osób jest się po prostu pocałować. Tego popołudnia szczególnie dwie pary spośród kilkunastu innych wywołały prawdziwą furorę. Pierwsza z nich, a właściwie mężczyzna po zorientowaniu się, że znajduje się na oczach całej hali ze strachu niemal wyskoczył z krzesła, a następnie zaczął wymachiwać rękami co miało zasygnalizować, że nie jest tym zainteresowany. Z drugiej strony na ekranie pojawiło się też najprawdopodobniej małżeństwo w wieku około 60-65 lat, które po zobaczeniu się na ekranie oddało się takiemu gorącemu pocałunkowi, że nie jedna znacznie młodsza para mogła im pozazdrościć namiętności. Zresztą nie przez przypadek operator kamery wracał do tej pary jeszcze dwukrotnie i za każdym razem pocałunek był tak samo gorący, a brawa z trybun jeszcze większe.
Pomiędzy tymi wszystkimi ciekawostkami był też i mecz ale zgodnie z oczekiwaniami przez bardzo długi czas nie było na co specjalnie patrzeć. Przypadkowe w dużej mierze akcje, mnóstwo nieudanych zagrań czy niecelnych rzutów z wydawało by się prostych pozycji ewidentnie udowadniało, że jest to mecz najsłabszych zespołów z konferencji Big East. Oto jedna z udanych akcji DePaul zakończona rzutem za 3 punkty.
Jednak zwycięsko z tego pojedynku wyszli gracze gości czyli Providence. Co przeważyło szalę zwycięstwa na ich korzyść? W dużej mierze kilka akcji w ostatnich minutach kiedy to po długim rozegraniu piłki oddawali oni rzuty w ostatnich sekundach akcji z mniej lub bardziej wariackich pozycji. Rzuty te jak się nie trudno domyślić znajdywały drogę do kosza gospodarzy. Zresztą zwycięskie punkty Providence zdobyło na zaledwie sekundę i siedem setnych do końca meczu. Chętnie bym wam pokazał jak to się stało ale zdradzając trochę kuchnię zbierania materiału do tego tekstu przyznam się, że gdy nagrywałem tą akcję niestety zadzwonił do mnie telefon i jak na złość nagrywanie zostało przerwane na dosłownie 3 sekundy przed decydującym rzutem. Nie ma to jak uroki techniki połączone z wyczuciem czasu innych.
DePaul jednak starało się jednak jeszcze rozstrzygnąć to spotkanie na swoją korzyść taką wariacką akcją.
Jak widać gracz gospodarzy rzucając z kompletnie nieprzygotowanej pozycji został jeszcze zablokowany co skutecznie uniemożliwiło uszczęśliwienie ożywionych szczególnie w ostatnich minutach fanów.
Wychodząc jednak z hali i słuchając tego o czym rozmawiają miejscowi fani nie wyczułem wielkiego rozczarowania tym meczem. Bardziej już można było usłyszeć komentarze połączone z pobożnymi życzeniami, że w kolejnym sezonie będzie lepiej. Oby bo być może nadarzy się jakaś okazja po raz kolejny tu zawitać, a zawsze lepiej jest iść na mecz dobrego zespołu grającego fajny basket, a co za tym idzie grającego przy szczelniej zapełnionych trybunach niż w tej chwili. Prawda?












Hala może kameralna, ale jak na polskie warunki robi wrażenie. Amerykanie chyba faktycznie są bardzo przywiązani do swoich drużyn uniwersyteckich. Można to porównać chyba do kibiców w polsce drużyn piłkarskich. Tak mi się wydaje. Nawiązując do poprzedniej twojej relacji z USA. Niesamowite jest że hale sportowe są ogólnie dostepne dla dzieciaków i dorosłych. To jest olbrzymie przepaśc dzieląca nasz kraj z USA. Mieszkam koło szkoły z halą sportową i boiskiem piłkarskim. Dostanie się tam graniczy z cudem. Na halę dzieciaki sa wpuszczni tylko wtedy kiedy poświęci swój czas pan lub pani od W-fu i zostanie z nimi z godzinkę. Jak jest młody nauczyciel z pasją to ma czas, a ci starsi z wielkimi brzuchami mają to gdzieś. W piłkę żeby pograć trzeba przechodzić przez płot i patrzeć żeby nikt nie przegonił. Dorośli nie mają szans się dostać nigdzie. Wzorce z USA powinny byćpod tym względem jak najszybciej przeniesione do Polski.